poniedziałek, 2 grudnia 2013

Popisówka.

Zatchnęła mnie radykalnie. Siedziałem osłupiały nie bardzo wiedząc, śmiać się czy płakać i gapiłem się w swój telefon. Sms którego dostałem był tak idiotyczny że przebijał wszystkie dotychczasowe które kiedykolwiek dostałem a znajdowały się w nich naprawdę niezłe kwiatki. Widać żyzna gleba ludzkiego zidiocenia postanowiła mi udowodnić swoją nieskończoność. Przeczytałem jeszcze raz całość i jednak wybuchnąłem śmiechem. Na ten moment trafiła Monika. Znieruchomiała w drzwiach mojego mieszkania kiedy gnąc się niczym topola na wietrze usiłowałem równocześnie powitać ją wystarczająco wytwornie. Obie te czynności razem, śmiech i wytworne powitanie, wywarły na niej wrażenie nieco może przesadzone. Mianowicie Monika zaniepokoiła się solidnie moim stanem umysłu.
- Zawiadamiam pogotowie – oznajmiła unikając pochwycenia przeze mnie w ramiona. – ja się boję wariatów!
- Bój się bój !
- Ale… – ponownie uniknęła pojmania w ramiona. – ja mam na myśli że ciebie się też boję! Mogę wiedzieć w jakim celu tak na mnie szarżujesz?!
Ponownego ataku nie udało jej się uniknąć. Złapałem ją i po energicznym uściśnięciu pozwoliłem jej pozbyć się balastu w postaci torebki i zająć miejsce siedzące. Na wszelki wypadek Monika usiadła w sporej odległości ode mnie,dodatkowo odgradzając się od szaleńca stolikiem.
- A więc? Należy mi się wyjaśnienie. – kontynuowała po chwili.
- Zaraz je dostaniesz – oznajmiłem machnąwszy na nią ręką, gdyż przypomniałem sobie o dobrych manierach pana domu. – tylko zrobię nam herbaty, bo jak bóg na niebie pękniesz od tego.
- To wcale nie wiem czy dobrym pomysłem jest napełnianie mnie herbatą tuż przed tym kiedy mam pęknąć…
Monika wstała, zostawiła swoją torebkę na fotelu i pobiegła za mną do kuchni.
- Możesz mówić robiąc te herbatę – oznajmiła zajmując miejsce za stołem – mówienie nie wymaga zbytnio wolnych rąk.
- Nie wiem czy dam rade, ale uwierz mi że takie rzeczy się rzadko zdążają…
- Jakie rzeczy…?
- Takie…
Monika zamachnęła się paczką chusteczek higienicznych które ugodziły kwiatek nieco ponad moją głową.
- Mów natychmiast, chusteczek więcej tutaj nie widzę ale mam na oku cukiernicę, i całkiem możliwe że nią już trafię.
- Nie będę mówił – oznajmiłem wyjmując chusteczki z doniczki i czym prędzej dodałem, kątem oka widząc że Monika wyciąga rękę po cukiernicę stojącą na blacie stołu. – ale mam inną ugodową propozycję.
Po uważnym przeczytaniu sms w moim telefonie Monika, spojrzała na mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy i zapytała.
- Kto Ci to przysłał?
- Ona – odparłem dławiąc się radością na widok jej wyrazu twarzy.
- Ona głupia? – zaniepokoiła się.
- Jak widzisz…
- Nigdy nie myślałam że zadajesz się z półgłówkami.
- Myślisz że ja wiedziałem?
- Moje kondolencje, naprawdę kontakt z osobą tak pozbawioną ludzkiej inteligencji musiał być bolesny… Naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić jak wygląda osoba która może napisać coś… takiego...
- Mogę Ci pokazać zdjęcie..
Zdjęcia Monika nie chciała za to chwilę pokontemplowała jeszcze treść esemesa na ekranie mojego telefonu, najwyraźniej starając się wyryć sobie każde zdanie w pamięci. W końcu zaniechała czynności kiedy podałem jej kubek z herbatą.
- Idę umyć ręce. – oznajmiła zanim go ode mnie odebrała. – taki idiotyzm może przenikać przez sieć. I poczekaj… - sięgnęła na powrót po mój telefon który odłożyła już na stół. – Jego też umyję i dobrze Ci radzę umyj ręce.


Dodatkowo. Reszta sesji z wczoraj. Druga stylizacja. Biało i lekko. Czasami tak muszę.Skład nadal bez zmian.

Modelka: Paulina
Foto & MUA:Ja



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

:P